"Motywacja jest tym, co pozwala ci zacząć, nawyk jest tym, co pozwala ci wytrwać."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otręby pszenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otręby pszenne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lutego 2011

NALEŚNIKI Z ANANASEM, miodem i... tajemnicą

W zasadzie to ja Walentynki kontestuję. I wcale nie dlatego, że mam coś przeciwko popkulturze (choć trochę mam), ani personalnie Świętemu Walentemu (tu przynajmniej jest jasność sytuacji) ale dlatego, że w pierwszej kolejności nieco drażni mnie bezkrytyczne przejmowanie obcego, plastikowego wzorca, podczas kiedy nasz rodzimy - absolutnie unikalny i bezpretensjonalny - idzie w odstawkę. 
Mam tu na myśli niemal zapomniane słowiańskie Święto Kupały - święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i MIŁOŚCI (cyt. Wikipedia), przypadające w najkrótszą noc roku. Magiczne, niezwykłe święto, które obchodzi cała, bez wyjątku przyroda, nie wskutek medialnego szumu i reklam, ale sama z siebie - dźwięcznie, na kwitnąco, na pachnąco. 
I pomyśleć, że myśmy się takiego fascynującego świętowania - wespół z naturą - wyrzekli. I to na czyją rzecz? Na rzecz skutego lodem i serduszkowo banalnego Walentego...

Jak mawiała moja Babcia  - niby rozumiem, ale pojąć nie mogę.;)

W drugiej kolejności nie celebruję Walentynek z powodu tego, że ja w ogóle organicznie nie znoszę celebracji. Żadnych świąt ani im podobnych. Jakaś się taka urodziłam... z defektem dojmującej potrzeby normalności i co usłyszę - ŚWIĘTO, to się jeżę, żeby przypadkiem nie było OBOWIĄZKU obchodzić.
Bez OBOWIĄZKU obchodzenie (i wiele innych rzeczy zresztą też) idzie mi nad podziw gładko.;)

Tak więc skoro już to całe walentynkowe święto jest i się święci, i nikt mnie do uczestnictwa w nim nie zmusza, to nie widzę powodu, dla którego miałabym akurat w Walentynki nie zjeść na śniadanie naleśników z ananasem, miodem i... pewnym tajemniczym dodatkiem, sprawiającym, że wszystkie te niby zwyczajne składniki nabierają naraz bardzo specjalnych, bo afrodyzjujących właściwości.

Przygotowane przeze mnie ciasto naleśnikowe jest oczywiście jego dietetyczną wersją, wykonaną, podobnie jak niedawno zaprezentowane -> placuszki, bez dodatku mąki. Jej rolę znów przejęły otręby, choć w nieco innej tym razem postaci, bo drobno zmielone (młynkiem do kawy). Tak wykonane naleśniki wymagają większej ilości lub też bardziej zdecydowanego w smaku nadzienia, w przeciwnym razie będzie można odnieść wrażenie konsumowania jajecznicy w formie wielkiego, okrągłego opłatka, a chyba niezupełnie o to ma w tym wszystkim chodzić.:)

Wartość energetyczna 5 dużych naleśników (patelnia o średnicy 28 cm), które wyjdą (a przynajmniej powinny;)) z podanych niżej składników wynosi ok. 1000 kcal.
Wydaje się, że bardzo niedużo, prawda?
I patrząc na to okiem ortodoksyjnego wyznawcy liczenia kalorii, faktycznie tak jest.
Ale kalorie mają swoją wartość nie tylko liczbową, jakościową również. I to własnie brak rozeznania w tej kwestii jest najczęstszą przyczyną niepowodzeń w odchudzaniu.

Oglądając nasze walentynkowe danie pod lupą zauważymy, że głównym źródłem kalorii są tutaj węglowodany pochodzące od miodu i ananasa - cukry proste -  ma ono tzw. wysoki indeks glikemiczny.
Oznacza to, iż wraz z nim organizm otrzyma naraz większą dawkę energii, niż będzie w stanie na bieżąco zużytkować (cukry proste trawią się błyskawicznie, np. 1 godzinę, podczas gdy liczba kalorii, którą dostarczają, jest potrzebna organizmowi na przeżycie powiedzmy - 3 godzin), a to zwykle skutkuje odłożeniem się tego nadmiaru "na potem", w postaci tkanki tłuszczowej, ewentualnie spowolnieniem lub zatrzymaniem procesu redukcji.
Znaczy kaloria kalorii nie równa.

A teraz praktyczny wniosek.
Nasze pożywne śniadanie w formie, w której je dziś przedstawiam, nadaje się jedynie na świąteczny poranek, ewentualnie jako deser spożyty po intensywnym wysiłku fizycznym. Żeby móc je jadać na codzień należałoby albo wybrać na nadzienie mniej i uboższe w cukry proste owoce (np. jabłka, truskawki, jagody) i jednocześnie ograniczyć ilość miodu do 2-3 łyżeczek, albo całkowicie zrezygnować z jednego z tych dwóch dodatków.
W obu przypadkach, niestety, danie straci swoją specjalną moc...;)

Składniki:

  • 4 duże jajka
  • 1/2-3/4 szklanki mleka 0,5%
  • 4 łyżki otrębów owsianych
  • 2 łyżki otrębów pszennych
  • 1 mały, bardzo dojrzały ananas
  • 2 łyżki miodu
  • 2/3 kostki sera twarogowego 0%
  • 3 krople aromatu waniliowego
  • 1 łyżeczka CZEGOŚ

I teraz zagadka:
Jak myślicie, jakiego tajemniczego składnika mogłam użyć?
Podpowiem, że najlepiej jest on widoczny na pierwszym zdjęciu.


Edit: 
Zagadka rozwiązana w ekspresowym tempie przez Kulinarne-Smaki, na którą czeka cenna -> nagroda - niespodzianka.:)
To tajemnicze COŚ to słodki sos chili.
Kombinacja ananasa z miodem i chili stanowi ponoć jeden z najsilniejszych afrodyzjaków. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam tylko... zachęcam do wypróbowania.;)

Skrócona instrukcja obsługi ananasa
Wykonanie:
  1. Jajka, mleko i otręby ubij w misce na pulchną masę za pomocą miksera.
  2. Miąższ ananasa pokrój w małą kostkę.
  3. W średniej wielkości garnuszku rozgrzej miód i dodaj do niego ananasa. Całość podgrzewaj przez ok. 3-5 minut ciągle mieszając.
  4. Połowę ananasa z miodem dodaj do twarogu i delikatnie zblenduj, tak, żeby część owoców pozostała w kawałkach.
  5. Rozgrzej dobrze patelnię spryskaną wcześniej olejem w sprayu.
  6. Każdorazowo bardzo dokładnie mieszając masę naleśnikową (otręby są ciężkie i opadają na dno) wylewaj ją na patelnię szybko i zdecydowanie, w taki sposób, żeby równomiernie i jak najcieńszą warstwą pokryła całą powierzchnię. Smaż naleśniki na średnim ogniu, po ok. 3 minuty z każdej strony. 
  7. Usmażone naleśniki smaruj twarogiem, składaj i przed podaniem ozdabiaj resztą ananasa w miodzie edit: oraz kleksem z sosu chili.

Gotowe!


Bardzo smacznego!

Źródło przepisu na ciasto naleśnikowe - Forum Dukana

Potrawa zostaje zgłoszona do akcji Lejdi -> Walentynki 14.02.2011. Czym TO się je?

czwartek, 10 lutego 2011

PLACUSZKI SEROWE z otrębami

W swojej wędrówce ku szczupłej sylwetce zahaczyłam też o słynną dietę proteinową. Był to zupełnie chybiony, zaledwie kilkunastodniowy epizod, o którym szybko (i chętnie) bym zapomniała, gdyby nie fakt, że coś dzięki niemu zyskałam - a mianowicie kilka zupełnie niegłupich pomysłów na niskokaloryczne potrawy, w tym - co dla mnie szczególnie cenne - również słodkości.
Muszę jednak natychmiast ostudzić zapał co niektórych - proteinowe desery bazują na słodzikach - jakkolwiek by na to patrzeć - po prostu chemii. Faktem jest, iż światowy rynek konsumencki został już przez słodziki nie tylko opanowany, ale wręcz zawłaszczony (można je znaleźć w ogromnej masie produktów, wcale nie wyłącznie tych typu light), niemniej opinie na ich temat wciąż są podzielone, a często wręcz bardzo krytyczne.
Toteż, choć osobiście uważam, że zastosowane w kuchni raz na jakiś czas zabić raczej nie powinny, na pewno nikogo do ich używania namawiać nie będę.

Skoro więc tę kwestię mamy definitywnie wyjaśnioną, mogę z czystym sumieniem przystąpić do kolejnej - zaprosić wszystkich chętnych na smaczne i zdrowe proteinowe śniadanie - placuszki serowe, do wykonania których zamiast mąki używa się otrębów.


Z podanych niżej składników wychodzi 13 zgrabnych placuszków, o wartości energetycznej (z już wkalkulowanymi wszystkimi dodatkami) nie przekraczającej 350 kcal. Chudo, a dzięki otrębom niezwykle sycąco. 

Danie zwyczajowo szykuję na śniadanie, mimo, że w wersji podstawowej jest w nim znacznie więcej białka, niż węglowodanów. Żeby poprawić te proporcje, jak również uatrakcyjnić potrawę smakowo, warto placuszki podawać z owocami. Ja dzisiaj zaserwowałam je z garścią jagód, ale ponieważ po rozmrożeniu jagody wyglądają  wybitnie niewyjściowo, nie zdecydowałam się na ich uwiecznienie.

Składniki:
  • 2 jajka
  • odrobina soli
  • 2 łyżki otrąb owsianych
  • 1 łyżka otrąb pszennych
  • 1/3 kostki sera twarogowego 0% tłuszczu
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 3 krople aromatu waniliowego /może być oczywiście inny/
  • opcjonalnie - 1 łyżeczka słodzika przystosowanego do gotowania /użyłam słodzika Sussina Gold/

Wykonanie:
  1. Do szklanego naczynia wbij całe jajka, dodaj do nich maleńką szczyptę soli i rozbij je mikserem na puszystą masę.
  2. Wrzuć resztę składników i wymieszaj je łyżką (dobrze, żeby twaróg pozostał w drobnych kawałkach). Odstaw całość na 15 minut aż otręby napęcznieją i masa zgęstnieje.
  3. Patelnię rozgrzej na średnim ogniu i spryskaj olejem w sprayu. Wlewaj na nią masę w ilości nie większej, niż duża łyżka stołowa na 1 placek. Po ok. 3 minutach przewróć placki ostrożnie na drugą stronę, uważając, żeby się nie rozpadły - są bardzo kruche. Podawaj na ciepło.
Z czym podawać:

Placuszki doskonale smakują z serkiem homogenizowanym zamiast śmietany. Do tej ilości placków wystarczy ok. 50 g serka, tj. duża kopiasta łyżka. Dzisiaj użyłam mieszanki dwóch homoserków - 3% Pilos i 0% Maćkowego wzbogaconych 1 łyżeczką słodzika Top Sweet i kroplą aromatu śmietankowego.

Gotowe!

Bardzo smacznego!
Źródło - Forum Dukana

Blog jest obecny w serwisie

TOP 10 ostatniego miesiąca