"Motywacja jest tym, co pozwala ci zacząć, nawyk jest tym, co pozwala ci wytrwać."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chili. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chili. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 kwietnia 2011

Teksasko - meksykańska POTRAWKA Z INDYKA

Miało być super hiper mega fajnie.:)

Weekend w kuchni zapięty na ostatni guzik.:)
Lodówka zaopatrzona od stóp do głów.:)
Ja - pełna zapału i całą sobą nastawiona na działanie, na tworzenie.:)
A tymczasem - big surprise - spotkała mnie dzisiaj wyjątkowa przykrość - aparat mi padł.:( 

To, co kilka dni temu, przy okazji pieczenia -> brioszek, uznałam za swoje niedopatrzenie, okazało się poważnym problemem technicznym o zagadkowo brzmiącej nazwie - ERROR 99 - błąd nieokreślony. 
Choć mnie osobiście określenie tego błędu nie nastręczyło żadnych trudności - wielki smutek i jeszcze większy kłopot.:(

Szczęściem w nieszczęściu, kiedy zaczęłam właśnie rozważać opcję pożegnania z blogiem na czas serwisowania aparatu, pojawiła się Ona - Dobra Dusza i poratowała potrzebującą. Ona jest koleżanką mojej córki, ma na imię Olga, a jej pasja to fotografia - muszę w tym miejscu dodać, że - naprawdę dużego formatu.:) Zresztą zobaczcie sami -> fotografie Olgi.

Olgo, bardzo serdecznie dziękuję Ci za Twój gest.:) Dzięki niemu mogę zaprezentować na blogu min. nasz dzisiejszy obiad - teksasko - meksykańską potrawkę z indyka.

Konia z rzędem temu, kto potrafiłby wyszczególnić, która część mojej potrawki jest która.;) Zwłaszcza, że zamiast pokroić indyczą pierś na kawałki, jak to jest w przepisie i jak robiłam to zawsze, dziesiątki już razy - nie wiedzieć czemu przepuściłam ją przez maszynkę.:)

W ten oto sposób, żyjąc sobie tu, w kraju nad Wisłą, przez przypadek zacieśniłam unię teksasko - meksykańską.:)
A ponoć dyplomacja nie jest moją mocną stroną.:)

Danie to stanowi idealny przykład, jak ja to nazywam - potrawy kompromisowej - czyli łączącej kulinarne gusta damsko - męskie. Smakuje jak porządny, treściwy mięsny gulasz, a tymczasem w jego składzie znajduje się zaledwie 300 g indyczej piersi i aż 1200 g warzyw!

Uzyskanie w tych arcy warzywnych warunkach tak spektakularnego efektu smakowego zawdzięczamy pokaźnemu dodatkowi chili, która nadaje potrawce mocnego charakteru, cynamonowi - interesująco zaznaczającemu się w tle, bulionowi drobiowemu i podpieczonemu na złoto żółtemu serowi, którego ilości tym razem, z uwagi na mocno dietetyczny całokształt, wreszcie nie trzeba było specjalnie ograniczać.
Dodatkowo warto zwrócić uwagę jeszcze i na to, że do sporządzenia potrawy, przeznaczonej na obiad dla 4-5 osób, użyta została 1, słownie: jedna torebka ryżu, podczas gdy zwyczajowo w takich okolicznościach i dla takiej liczby stołowników, używa się ich co najmniej 2.

Potrawka ma wartość energetyczną - aż nie chce się wierzyć - ok. 1550 kcal. Teksascy Meksykanie, czy może meksykańscy Teksańczycy - ci to dopiero potrafią odchudzić posiłek!;)

Składniki:
  • 1 łyżka oleju
  • 1 grubo posiekana cebula
  • 1 łyżeczka chili /jeśli ktoś lubi na ostro, to można nawet jeszcze troszkę więcej/
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • sól
  • 3 łyżki mąki pszennej lub 1,5 łyżki mąki kukurydzianej
  • 440 g pomidorów z puszki w kawałkach
  • 1 szklanka bulionu drobiowego
  • 300 g mięsa z indyka pokrojonego w kostkę /użyłam piersi/
  • 2 cukinie pokrojone w grubą kostkę ze skórką
  • 1/2 dużej puszki kukurydzy
  • 1 i 1/2 szklanki ugotowanego, długoziarnistego ryżu
  • 100 g niskotłuszczowego tartego żółtego sera /użyłam mieszanki serów firmy Linessa z Lidla/

Wykonanie:
  1. Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 stopni.
  2. Rozgrzej olej na dużej patelni o średnicy co najmniej 28 cm.
  3. Wrzuć na patelnię cebulę i smaż ją na małym ogniu ok. 5 minut aż zmięknie.
  4. Dodaj chili, cynamon, sól i mąkę. Smaż 2 minuty ciągle mieszając.
  5. Dodaj pomidory i wywar. Doprowadź do wrzenia. Duś 2 minuty, ciągle mieszając aż całość zgęstnieje.
  6. Wyłącz ogień. Dodaj mięso, cukinię, kukurydzę i ugotowany ryż. Wymieszaj. 
  7. Włóż potrawę do blachy do pieczenia i piecz 40 minut, aż całość będzie się gotowała. Posyp tartym serem i piecz jeszcze 5-10 minut, żeby ser się roztopił i zarumienił.
Gotowe!

Bardzo smacznego!
Źródło - "Potęga warzyw"

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

KREWETKI PO HINDUSKU

Okazja wypróbowania na córce -> siły oddziaływania makaronu na inne produkty pojawiła się szybciej, niż myślałam i w okolicznościach sprzyjających mi bardziej, niż bardzo.
Do E. miał przyjść Ważny Gość.
Oznajmiając mi to zapytała, czy może go przyjąć obiadem i czy mogę na ten obiad przygotować makaron.

Impuls skojarzeniowy i:

- "Dobrze - mówię - nie ma sprawy, pod warunkiem, że będzie to makaron z krewetkami".
Spodziewałam się zwyczajowego oporu, konieczności zastosowania szeregu technik negocjacyjnych, planowałam trwające kilka dni zawieranie kontraktu, burzliwe dyskusje, naprzemienne ważenie się siły stanowisk i argumentów, zaczynałam powoli być dumna jak wiele trudności byłam w stanie przewidzieć i z iloma jeszcze się zmierzyć, a usłyszałam krótkie:
-"Okej".

Zaskoczoną odpowiedzią stać mnie było jedynie na głupawy uśmiech.

I mam teraz kolejny dowód na to, że nigdy, człowieku, nie przygotujesz się na każdą ewentualność i że również najbliżsi, których - wydaje się - znamy jak zły szezląg;) mogą nagle okazać się sporą niespodzianką.

Ponieważ gra szła o dużą stawkę - krewetkowe być albo nie być w życiu córki i jej Ważnego Gościa, który dotąd miał przyjemność, ale pojedynczą i nieśmiałą - żadne ryzyko, żadne eksperymenty, żadna improwizacja nie wchodziły w grę. Więcej nawet - przygotowywane krewetki musiały być wypróbowanym, stuprocentowym kulinarnym pewniakiem.

I ja takiego pewniaka chowam w zanadrzu od dość dawna. Pewniaka, którym przekonałam do krewetek bez wyjątku wszystkich nimi dotąd poczęstowanych, w tym 2 osoby z nastawieniem super hiper antykrewetkowym.

Krewetki po hindusku.
Pomysł na krewetkowy debiut pierwszorzędny, ponieważ aromatyczna i kolorowa kuchnia hinduska jest w stanie odwrócić uwagę od wszystkiego tego, co zwykle zniechęca do krewetek - ich naturalistycznej formy i stosunkowo niewyszukanego smaku.

Ale zanim będzie o przepisie, chciałabym jeszcze napomknąć kilka słów o krewetkach w diecie. Nie tylko odchudzającej.
Otóż o krewetkach krąży opinia, że podwyższają poziom cholesterolu.
Z badań również wynika, że to prawda.
Czyli co? Krewetki out?

Zanim wyrzucimy do kosza świeżo zakupione krewetki wniknijmy w tę prawdę nico głębiej.
Podwyższają poziom cholesterolu - ale jakiego?
Wiemy, że są dwa - ten "zły" - LDL i ten "dobry" - HDL.

Zły
osadza się na ścianach tętnic, zmniejsza ich światło powodując miażdżycę czyli chorobę zwyrodnieniową tętnic. Przyczynia się również do powstawania kamieni żółciowych. 
Zawierają go głównie:
tłuste mięso, masło, tłuste mleko, śmietana oraz margaryny utwardzane, ciastka, frytki i chipsy.

Dobry 
obniża całkowity poziom cholesterolu we krwi i usuwa ten zły ze ścianek tętnic czyli nie tylko zapobiega miażdżycy, ale nawet ją cofa. 
Źródła  korzystnie wpływające na poziom tej frakcji to: 
warzywa, owoce, zboża, zioła, ryby, czosnek, olej i oliwa.

No dobrze, to jaki w końcu cholesterol podwyższają te nieszczęsne krewetki?
Otóż wszystko wskazuje na to, że oba - zły o 7%, ale dobry aż o 12, a jako bonus oferują naszemu organizmowi również dodatkowe 13%-owe obniżenie poziomu trójglicerydów - substancji jeszcze niebezpieczniejszych od złego cholesterolu, bo odpowiedzialnych za powstawanie zakrzepów, zawałów i udarów. 
Bilans wychodzi więc bardzo na plus, a to znaczy, że dobrze jest wprowadzić krewetki na stałe do swojej diety, nawet jeśli dotąd nie chciało się o tym nawet słyszeć.:)

Więcej cennych informacji o krewetkach znajdziesz tu -> Krewetki,
a o cholesterolu i trojglicerydach tu -> 17 pogromców cholesterolu 

Wartość energetyczna dania wynosi zaledwie ok. 600 kcal.

Składniki:
  • 1 zgnieciony ząbek czosnku
  • 2 łyżeczki startego korzenia imbiru
  • 2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
  • 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
  • 1/4 łyżeczki chili
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 5 łyżek wody
  • 3 łyżki świeżo siekanej kolendry
  • 500 g gotowanych krewetek tygrysich
  • 2 łyżki oleju
  • 2 małe pokrojone w talarki cebule
  • 1 świeża posiekana zielona papryczka chili /użyłam papryczki jalapeno ze słoika/
  • sól
  • pieprz

Wykonanie:
  1. W misce wymieszaj wszystkie przyprawy z wyjątkiem zielonej papryczki, cebuli, soli i pieprzu. Dodaj wodę i koncentrat pomidorowy.
  2. Wrzuć do miski krewetki, obtocz je dokładnie w marynacie i odstaw na 2 godziny.
  3. Rozgrzej olej na patelni, wrzuć cebulę i smaż do mocnego przyrumienienia. Dodaj krewetki z marynatą i chili. Smaż je na dość dużym ogniu, aż się skręcą w pierścionki, po ok. 3-4 minuty z dwóch stron (dłuższe smażenie spowoduje, że staną się łykowate), dopraw solą i pieprzem.
  4. Potrawę podawaj natychmiast udekorowaną posiekaną kolendrą.
Z czym podawać:

Krewetki bardzo dobrze smakują z indyjskim pieczywem i ryżem, raczej jednak nie same, bo mają na to zbyt zdecydowany smak.
Ja podałam je z makaronem tajskim.
I mam w dorobku kolejną dwójkę przeciągniętych na jasną stronę mocy - moją córkę i jej Ważnego Gościa również.:) 

Gotowe!

Bardzo smacznego!
Źródło - "Dania niskotłuszczowe"

Potrawę dodaję do rozszerzonej o owoce morza akcji Kingi -> Ryby!!!

sobota, 5 lutego 2011

BERBERYJSKI KOCIOŁEK

Kuchnia arabska generalnie do sprzyjających szczupłej sylwetce nie należy. Jest na to za tłusta i zbyt słodka. Niemniej pełna cennych warzyw i owoców, dlatego wiele arabskich potraw, po pewnych modyfikacjach, może się znaleźć na stole osoby będącej na diecie redukcyjnej. I to z niewątpliwą dla niej korzyścią.


Wprawdzie mam swoje ulubione danie arabskie, ale zorganizowany przez Pannę Malwinnę -> Festiwal Kuchni Arabskiej  skłonił mnie do wypróbowania czegoś całkiem nowego. I dobrze, bo jak sie okazało jednogarnkowiec rodem z kuchni berberyjskiej - wołowina z papryką i cieciorką - w pełni zasługuje na szerszą reklamę. Aż żałuję, że nie mogę Was poczęstować, tak dobre to wyszło.:)




Wartość energetyczna kociołka jest nieduża, bo wynosi ok. 1500 kcal. - oczywiście tylko pod warunkiem, że do jego sporządzenia użyje się naprawdę chudej wołowiny. 
Wiem, że do gulaszu zwykle nie wybiera się najszlachetniejszego mięsa, jednak naprawdę warto zmienić swoje przyzwyczajenia w tym względzie. Uzyskany efekt wynagrodzi nam poniesione, nieco większe koszty. Efekt subtelniejszego smaku i smuklejszej linii. Już o zdrowiu nie wspominając (mylę się, czy jednak słówko o zdrowiu nadmieniłam?);)
Aha, bo to ważne. 
Tradycyjnie kociołek podaje się z kuskusem (wersja dla szczuplaków). My, odchudzający się, spokojnie możemy sobie, akurat do tej potrawy, ten kuskus darować. I tak będzie dobre. 
I wciąż arabskie:)

Składniki:
  • 2 pokrojone w półtalarki spore czerwone cebule
  • sok z 1 cytryny
  • szczypta szafranu
  • 3 papryki w trzech różnych kolorach, wydrążone i pokrojone w paski średniej szerokości
  • 1 połamana na kawałki laska cynamonu
  • 1 łyżka miodu
  • 300 ml gorącego bulionu warzywnego
  • 2 łyżeczki oliwy z oliwek
  • 400 g wołowiny pokrojonej w kostkę wielkości jednego kęsa /idealna jest część zrazowa, taka na tatara/
  • 200 g pomidorów z puszki w kawałkach
  • 480 g odsączonej i przepłukanej cieciorki z puszki
  • 1 łyżeczka harissy /to taka wściekle ostra arabska przyprawa, której niestety nie miałam, toteż w zamian użyłam 1/4 łyżeczki chili, i po 1/2 łyżeczki zmielonych - kolendry, kardamonu, kminku, kminu rzymskiego oraz zgniecionych 2 ząbków czosnku/

Wykonanie:
  1. Cebulę wrzuć do dużego garnka i skrop sokiem z cytryny. Dodaj szafran, paprykę, cynamon i miód. Wszystko zalej gorącym bulionem, doprowadź do wrzenia i gotuj pod przykryciem 15 minut na wolnym ogniu.
  2. W tym czasie rozgrzej oliwę na patelni i na dużym ogniu podsmaż mięso aż się lekko przyrumieni.
  3. Usmażone mięso wrzuć do garnka, dodaj resztę składników i dokładnie wymieszaj. Doprowadź całość do wrzenia, zmniejsz ogień i gotuj bez przykrycia 20 - 30 minut, aż wołowina będzie miękka.
  4. Podawaj z kaszą kuskus lub jako samodzielne danie.


Gotowe!


Bardzo smacznego!

Źródło - "Dania niskotłuszczowe"

Blog jest obecny w serwisie

TOP 10 ostatniego miesiąca