"Motywacja jest tym, co pozwala ci zacząć, nawyk jest tym, co pozwala ci wytrwać."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ser żółty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ser żółty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 czerwca 2011

PIERSI KURCZAKA grillowane W MUSZTARDZIE

Tak w ogóle to miała być zupełnie inna potrawa.
Dziecinnie prosta i łatwa w przyrządzeniu - mógłby sobie z czymś takim poradzić pewnie i siedmiolatek.


Tylko ja jakoś nie mogę.
I całkiem niewykluczone, że z racji tego, iż 7 lat skończyłam już jakiś czas temu.;) Widać teza o nabywaniu mądrości i doświadczenia z wiekiem w niektórych przypadkach się nie sprawdza. Szkoda, że trafiło akurat na mnie.;)

Tradycyjnie już powiem - nic to.

Wprawdzie nie wychodzi mi grillowanie piersi kurczaka w taki sposób, żeby utrzymał się na nich żółty ser, ale mam inne zalety.

Potrafię np.:
- odebrać koci poród, 
- nastroić gitarę bez kamertonu,
- przepłynąć kilometr z niezmienionym pulsem,
- zrobić dymek w html-u

Myślę, że te cztery umiejętności są w stanie zrównoważyć brak rzeczonej  jednej.

Aczkolwiek może niekoniecznie akurat w porze obiadowej.

Ale i wtedy nic straconego - pozostaje siła perswazji - przekonanie  siebie i stołowników, że choć naga kurczęca pierś nie jest może tak apetyczna jak ta w otulince z goudy, za to do tego stopnia super hiper mega niskokaloryczna, że po jej skonsumowaniu można sobie pozwolić jeszcze na deser.:)

No i co, warto?
Na pewno tak!
Ale o deserze, już w następnym odcinku.:)

Składniki:
  • 1 łyżka chudego mleka
  • 2 łyżki ostrej musztardy z ziarnami gorczycy
  • 4 filety z piersi kurczaka umyte, osuszone i delikatnie rozbite tłuczkiem
W wersji dla 7-latków
dodatkowo:
  • 4 łyżki chudej tartej goudy
  • 3 łyżki mąki
  • 2 łyżki siekanego szczypiorku
Wykonanie:
  1. Nagrzej piekarnik do 200 stopni.
  2. W jednej miseczce wymieszaj musztardę z mlekiem, a jeśli czujesz się na siłach - w drugiej - mąkę, ser i szczypiorek.
  3. Obtocz filety w musztardzie z mlekiem i wyłóż je na ruszt. Pokryj filety z wierzchu serową mieszaniną.
  4. Piecz filety w piekarniku 30-35 minut, na złocistobrązowy kolor, aż z mięsa po nakłuciu w najgrubszym miejscu będzie wypływał klarowny sos.
  5. Jeśli zdecydowałeś się na wersję serową, w żadnym wypadku nie obracaj filetów na drugą stronę, ponieważ ser odklei się od piersi, a przyklei do rusztu i wtedy - żegnaj serze! Wszystko przepadło, już nie będziesz miał szansy go skosztować i wierz mi - wiem, co mówię.;)
  6. Filety podawaj na gorąco lub na zimno.
Z czym podawać:

Znakomicie smakują z ziemniakami w mundurkach na gorąco lub/i z sałatą  z dressingiem na zimno.
    Gotowe!

    Bardzo smacznego!
    Źródło: "Dania niskotłuszczowe"

    sobota, 9 kwietnia 2011

    Teksasko - meksykańska POTRAWKA Z INDYKA

    Miało być super hiper mega fajnie.:)

    Weekend w kuchni zapięty na ostatni guzik.:)
    Lodówka zaopatrzona od stóp do głów.:)
    Ja - pełna zapału i całą sobą nastawiona na działanie, na tworzenie.:)
    A tymczasem - big surprise - spotkała mnie dzisiaj wyjątkowa przykrość - aparat mi padł.:( 

    To, co kilka dni temu, przy okazji pieczenia -> brioszek, uznałam za swoje niedopatrzenie, okazało się poważnym problemem technicznym o zagadkowo brzmiącej nazwie - ERROR 99 - błąd nieokreślony. 
    Choć mnie osobiście określenie tego błędu nie nastręczyło żadnych trudności - wielki smutek i jeszcze większy kłopot.:(

    Szczęściem w nieszczęściu, kiedy zaczęłam właśnie rozważać opcję pożegnania z blogiem na czas serwisowania aparatu, pojawiła się Ona - Dobra Dusza i poratowała potrzebującą. Ona jest koleżanką mojej córki, ma na imię Olga, a jej pasja to fotografia - muszę w tym miejscu dodać, że - naprawdę dużego formatu.:) Zresztą zobaczcie sami -> fotografie Olgi.

    Olgo, bardzo serdecznie dziękuję Ci za Twój gest.:) Dzięki niemu mogę zaprezentować na blogu min. nasz dzisiejszy obiad - teksasko - meksykańską potrawkę z indyka.

    Konia z rzędem temu, kto potrafiłby wyszczególnić, która część mojej potrawki jest która.;) Zwłaszcza, że zamiast pokroić indyczą pierś na kawałki, jak to jest w przepisie i jak robiłam to zawsze, dziesiątki już razy - nie wiedzieć czemu przepuściłam ją przez maszynkę.:)

    W ten oto sposób, żyjąc sobie tu, w kraju nad Wisłą, przez przypadek zacieśniłam unię teksasko - meksykańską.:)
    A ponoć dyplomacja nie jest moją mocną stroną.:)

    Danie to stanowi idealny przykład, jak ja to nazywam - potrawy kompromisowej - czyli łączącej kulinarne gusta damsko - męskie. Smakuje jak porządny, treściwy mięsny gulasz, a tymczasem w jego składzie znajduje się zaledwie 300 g indyczej piersi i aż 1200 g warzyw!

    Uzyskanie w tych arcy warzywnych warunkach tak spektakularnego efektu smakowego zawdzięczamy pokaźnemu dodatkowi chili, która nadaje potrawce mocnego charakteru, cynamonowi - interesująco zaznaczającemu się w tle, bulionowi drobiowemu i podpieczonemu na złoto żółtemu serowi, którego ilości tym razem, z uwagi na mocno dietetyczny całokształt, wreszcie nie trzeba było specjalnie ograniczać.
    Dodatkowo warto zwrócić uwagę jeszcze i na to, że do sporządzenia potrawy, przeznaczonej na obiad dla 4-5 osób, użyta została 1, słownie: jedna torebka ryżu, podczas gdy zwyczajowo w takich okolicznościach i dla takiej liczby stołowników, używa się ich co najmniej 2.

    Potrawka ma wartość energetyczną - aż nie chce się wierzyć - ok. 1550 kcal. Teksascy Meksykanie, czy może meksykańscy Teksańczycy - ci to dopiero potrafią odchudzić posiłek!;)

    Składniki:
    • 1 łyżka oleju
    • 1 grubo posiekana cebula
    • 1 łyżeczka chili /jeśli ktoś lubi na ostro, to można nawet jeszcze troszkę więcej/
    • 1/2 łyżeczki cynamonu
    • sól
    • 3 łyżki mąki pszennej lub 1,5 łyżki mąki kukurydzianej
    • 440 g pomidorów z puszki w kawałkach
    • 1 szklanka bulionu drobiowego
    • 300 g mięsa z indyka pokrojonego w kostkę /użyłam piersi/
    • 2 cukinie pokrojone w grubą kostkę ze skórką
    • 1/2 dużej puszki kukurydzy
    • 1 i 1/2 szklanki ugotowanego, długoziarnistego ryżu
    • 100 g niskotłuszczowego tartego żółtego sera /użyłam mieszanki serów firmy Linessa z Lidla/

    Wykonanie:
    1. Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 stopni.
    2. Rozgrzej olej na dużej patelni o średnicy co najmniej 28 cm.
    3. Wrzuć na patelnię cebulę i smaż ją na małym ogniu ok. 5 minut aż zmięknie.
    4. Dodaj chili, cynamon, sól i mąkę. Smaż 2 minuty ciągle mieszając.
    5. Dodaj pomidory i wywar. Doprowadź do wrzenia. Duś 2 minuty, ciągle mieszając aż całość zgęstnieje.
    6. Wyłącz ogień. Dodaj mięso, cukinię, kukurydzę i ugotowany ryż. Wymieszaj. 
    7. Włóż potrawę do blachy do pieczenia i piecz 40 minut, aż całość będzie się gotowała. Posyp tartym serem i piecz jeszcze 5-10 minut, żeby ser się roztopił i zarumienił.
    Gotowe!

    Bardzo smacznego!
    Źródło - "Potęga warzyw"

    czwartek, 3 marca 2011

    Maślany PLACEK WARZYWNY pod kruchym ciastem

    Jakoś ostatnio dużo mięsa mi się było skonsumowało. Za dużo. Uważam mięso za produkt bardzo ok., ale jego wyznawczynią stanowczo nie jestem; w kuchni najbardziej kręci mnie jednak różnorodność i zmiana. Po mięsnych szaleństwach maślany placek warzywny okazał się dokładnie tym, czego było mi trzeba.

    Robiłam go już wcześniej i pamiętałam, jak pozytywnie mnie zaskoczył. W ten sam sposób zaskoczył również i męża, który choć podobnie jak ja ortodoksyjnym mięsożercą nie jest, to jednak i - jak sam mówi - nie królikiem - potrawy z warzyw lubi, i owszem, jako tło, ale nie podstawę diety.
    To danie jednak oboje moglibyśmy jeść na codzień.
    I, wierzcie mi, zupełnie nie rozumiem na czym polega tajemnica jego wyjątkowego smaku. 
    No dobrze... podpuszczam Was... trochę rozumiem.;)
    Chodzi o masło.:)
    Masło smakuje wybornie...

    Chyba już widać, że staram się go unikać, ale też nie traktuję jak straszaka na niegrzeczne dzieci. W ogóle nie lubię i nie popieram straszenia różnymi produktami, a nagminnie się z takim procederem spotykam. 
    Słyszałam więc już, że nie można jeść:

    - bananów ani winogron, bo to same cukry
    - fasoli, bo to bomba kaloryczna
    - jajek, bo to cholesterol

    Itd., itp.
    Nie tylko można, ale i trzeba jeść banany - oprócz wielu witamin i soli mineralnych (o co w sumie mniejsza - inne pokarmy też je mają), banany zawierają w swoim składzie substancje działające na ściany przewodu pokarmowego niczym plaster leczniczy, uszczelniając i regenerując jego błonę śluzową a tym samym wzmacniając układ odpornościowy człowieka, w miejscu, w którym wskutek nadużywania wysoko przetworzonej żywności jest on najsłabszy (może kiedyś napiszę na ten temat ciut więcej).

    Można i należy jeść też winogrona (szczególnie czerwone), bo oprócz wielu cennych składników zawierają ogromne bogactwo flawonoidów czyli naturalnych przeciwutleniaczy - substancji zwalczających wolne rodniki atakujące komórki organizmu i będących zbawieniem dla prawidłowego działania układu krążenia oraz detoksykacji organizmu - raz na pewien czas garść winogron i się obędzie bez kremów przeciwzmarszczkowych na starość, że o botoksie nie wspomnę.;)

    Można i korzystnie jest jeść również fasolę, bo choć faktycznie dość kaloryczna, jej liczne zalety całkowicie równoważą tę wadę. Fasola to wspaniałe źródło tak cennego w diecie białka i kwasu foliowego, a także warzywo polecane w profilaktyce cukrzycy, chorób nerek i układu moczowego. Fasola właściwie przygotowana do spożycia wcale nie rozpycha żołądka i może być doskonale tolerowana nawet przez osoby z dolegliwościami przewodu pokarmowego.

    I żeby nie przynudzać - o jajkach będzie już krótko - to jedyny produkt na ziemi, który zawiera w sobie absolutnie wszystko, co jest niezbędne do życia - samo w sobie jest życiem. Warto jeść jajka.

    Nie straszmy się zdrowym jedzeniem.
    Nie dajmy się zwariować.
    Urozmaicona, nie zafiksowana na niczym dieta - i naprawdę można jeść absolutnie wszystko, a przy tym trzymać fason.:)

    Właściwie tylko białego cukru, takiego z torebki nie polecam, bo mimo przyjemnego smaku (och i to jak jeszcze!) jest on w diecie (odchudzającej i każdej innej) zupełnie zbędny (o czym więcej też może kiedyś).

    Osobiście oprócz cukru nie boję się żadnych produktów i wszystkie je spożywam, niemniej - z niejednakową intensywnością.
    Jem więc i masło, choć tylko czasem i jak się zaraz okaże, bynajmniej nie bezrozumnie (a przynajmniej się staram).

    Do dzisiejszego obiadowego, tłustoczwartkowego dania masło zostało przeze mnie dodane aż dwukrotnie - po raz pierwszy jako składnik kruchego ciasta, po raz drugi - jako tłuszcz, na którym podsmażyłam warzywa - razem wyniosło to ok. 60 g.

    60 g masła i 60 g mąki w daniu, do wykonania którego użyty został aż 1 kg warzyw - myślę, że to rozsądne zestawienie, które nikogo nie zabije, nawet osoby będącej na diecie redukcyjnej.:) Ja przynajmniej wciąż żyję, chudnę i mam się dobrze.:) A przy tym spotkała mnie przyjemność w postaci konsumpcji wyjątkowo smacznego, bogatego w składniki odżywcze i błonnik a także niskokalorycznego (1200 kcal) obiadu.:)

    Kruche ciasto

    Tajemnica dobrego kruchego ciasta polega na tym, żeby miało jak najkrótszy kontakt z ciepłem - długo wyrabiane trudno wałkować - łamie się i pęka, a przy tym traci swój podstawowy walor, czyli kruchość właśnie.
    Oczywiście ważne są również jego składniki i proporcje, ale akurat nad tym nie będę się rozwodzić, tym bardziej, że żaden ze mnie pieczeniowy fachowiec.:)


    Do przygotowania dzisiejszej potrawy potrzebowałam mniej niż połowę ciasta, ale ponieważ zdjęcia były już zrobione, podaję przepis w jego oryginalnej wersji.

    Składniki:
    • 150 g mąki - 1 szklanka (najlepsza jest krupczatka)
    • 100 g masła
    • 2 żółtka
    • szczypta soli
    Wykonanie:
    1. Schłodzone składniki połącz najpierw za pomocą noża, czy też specjalnego przyrządu do wyrabiania kruchego ciasta, (widoczny na zdjęciu obok).
    2. Szybko uformuj w kulę, zawiń ją w folię spożywczą lub aluminiową i wstaw do lodówki na co najmniej 30 minut, a najlepiej 1 godzinę.
    Uwaga:
    Niewykorzystane kruche ciasto możesz zamrozić (szczelnie zawinięte) i zużyć w późniejszym terminie do innego wytrawnego wypieku.
    Placek warzywny

    Składniki:
    • 2 łyżki masła
    • 2 łodygi selera naciowego drobno posiekane
    • 1 duża cebula drobno posiekana
    • 1 duża marchewka pokrojona na małe kawałki
    • 1 czerwona papryka grubo posiekana
    • 3/4 łyżeczki suszonego tymianku
    • 3 łyżki mąki pszennej
    • 250 ml bulionu warzywnego /użyłam 500 ml/
    • 1/2 brokuła podzielonego na małe różyczki
    • 1/3 kalafiora podzielonego na różyczki
    • 8 szalotek (większe podzielić na pół)
    • 60 g niskotłuszczowego startego sera /użyłam mieszanki serów Linessa z Lidla/
    Wykonanie:
    1. Rozgrzej dużą teflonową patelnię i stop na niej masło. Wrzuć selera, cebulę, marchewkę, paprykę i tymianek. Smaż warzywa aż lekko zmiękną, ok. 10 minut.
    2. Dosyp mąkę i starannie wymieszaj. Wlej wywar, jeszcze raz całość starannie wymieszaj, po czym zwiększ ogień, dodaj brokuły, kalafiora i szalotkę, doprowadź do wrzenia, i gotuj na małym ogniu, bez przykrycia przez 10-15 minut. Pozostaw do przestygnięcia.
    3. Rozgrzej piekarnik do temperatury 200 stopni.
    4. Przełóż nadzienie do okrągłej formy o średnicy 22-24 cm, wyrównaj i posyp serem. Przykryj je, niezupełnie szczelnie, startymi na tarce do szatkowania kapusty płatami ciasta, które możesz dodatkowo posmarować roztrzepanym jajkiem, żeby się ładnie zrumieniły.
    5. Piecz całość ok. 30 minut.
    Gotowe!

    Bardzo smacznego!
    Źródło - "Potęga warzyw"

    piątek, 25 lutego 2011

    QUESADILLA Z GRILLOWANYM KURCZAKIEM i ananasem

    Bardzo lubię kuchnię meksykańską, a w niej szczególnym sentymentem darzę tortille i często je przyrządzam w różny sposób, zwykle w formie najprostszych quesadille - jedynie z żółtym serem, papryką i pomidorem - na śniadanie.
    Ale teraz mieli przyjść goście (i jak się można domyśleć nie o 7.00 rano;)), więc wykombinowałam sobie, że warto tę pyszną i bardzo lubianą w moim domu potrawę, podać jako przekąskę w nieco bogatszym, niemniej naturalnie wciąż dietetycznym wydaniu.



    Quesadilla to żółty ser, a żółty ser to tłuszcz i kalorie. Jak obejść ten problem na redukcji?


    Cudów nie ma, trzeba po prostu użyć sera o zmniejszonej zawartości tłuszczu i ten ser ograniczyć do maksymalnie minimalnych;) rozmiarów, takich, żeby placki tortilli były chociaż (i jedynie) w stanie się skleić. To zasada pierwsza. Zasada druga brzmi zaś - użyć na tyle wyrazistych smakowo dodatków, żeby mimo serowych ograniczeń quesadilla wciąż pozostała apetyczna.

    Podobnie jak w przypadku -> pizzy idealnym komponentem dietetycznej quesadilli są więc składniki pieczone/grillowane. Ja użyłam dzisiaj piersi z kurczaka oraz ananasa.


    16 cudownie chrupiących kawałków quesedalli zrobionych z małych pszennych tortilli ma razem ok. 1900 kcal. Wartość tę można nieco zmniejszyć nie podsmażając tortilli, a je piekąc, niemniej trzeba się liczyć z tym, że dużo kalorii się w ten sposób nie zaoszczędzi, bo nawet tak przygotowane placki trzeba spryskiwać lekko olejem, żeby się zrumieniły, w przeciwnym razie, choć  smaczne, mogą wyglądać na spalone.


    Składniki:

    • 2 filety z piersi kurczaka
    • 2 łyżeczki oleju
    • 3 łyżeczki soku z cytryny
    • sól
    • pieprz
    • 1/2 dużego ananasa
    • 1 opakowanie - 8 małych tortilli
    • 120 g tartego żółtego sera light /użyłam sera z serii Linessa z Lidla/
    • ostra zielona papryczka jalapeño drobno pokrojona /użyłam 6 plastrów takiej ze słoika/
    • opcjonalnie sos barbecue

    Wykonanie:
    1. Filety lekko rozbij tłuczkiem.
    2. W małej miseczce połącz olej, sok z cytryny, sól i pieprz. Sporządzoną marynatą posmaruj mięso z obu stron i odstaw na 15 minut.
    3. Pokrój ananasa w równej wielkości słupki, po czym każdy z nich nadziej na szpadkę uprzednio przez 10 minut moczoną w wodzie.
    4. Ustaw piekarnik na funkcję grillowania. Opiekaj najpierw filety po ok. 10 minut z każdej strony, następnie ananasa po ok. 13 minut z dwóch stron. Ananas jest dobrze zgrillowany, jeśli nie wypływa z niego sok.
    5. Po upieczeniu pokrój mięso i ananasa na cienkie plastry.
    6. Rozgrzej patelnię i spryskaj ją olejem w sprayu. Podsmaż na niej 4 tortille z jednej strony. Każdą gorącą tortillę posyp 1/8 sera od usmażonej strony. Na ser kładź kurczaka, następnie ananasa i papryczkę. Całość dopraw niewielką ilością sosu barbecue i posyp resztą sera.
    7. Ponownie rozgrzej patelnię i podsmaż pozostałe tortille. Gorące placki kładź podsmażoną stroną na spody z nadzieniem i przyciskaj.
    8. Gotowe quesadille podsmażaj na małym ogniu, na spryskanej olejem patelni przez 3-4 minuty z obu stron, dociskając placki, żeby roztapiający się ser dobrze je skleił. Usmażone trzymaj w ciepłym miejscu, najlepiej w piekarniku nastawionym na 60 stopni.
    9. Przed podaniem pokrój je radełkiem do pizzy na 4 części (dużą quesadillę kroi się obowiązkowo na 6).
    Z czym podawać:

    Quesadilla doskonale smakuje zarówno na ciepło jak i na zimno z lajtowym serkiem homogenizowanym (zamiast śmietany) lub keczupem, lub tym i tym.;) 

    Gotowe!

    Bardzo smacznego!

    Potrawa zostaje zgłoszona do konkursu  -> Jestem miłością w kategorii przekąsek.

    Edit: 
    Danie zostało dostrzeżone i nagrodzone przez Kubę - autora bloga kulinarnego -> Kuba Pichci i jednocześnie pomysłodawcę konkursu, co jest dla mnie wielką radością i za co niniejszym serdecznie Kubie dziękuję.:)

    środa, 9 lutego 2011

    PIZZA na chlebku pita

    Miał być na obiad kurczak, tymczasem, jak się okazało, obchodzimy dzisiaj -> Międzynarodowy Dzień Pizzy. Kolejna taka okazja pojawi się dopiero za rok, więc cóż było robić? Poszły piersi w odstawkę (te kurczęce gwoli ścisłości, moje są wciąż na swoim - poczesnym - miejscu) a na stół wjechała pita.
    A co pita ma wspólnego z pizzą?
    Ano ma, a przynajmniej mieć może.
    Trudno jest bowiem zrobić klasyczną pizzę, na klasycznym spodzie, w taki sposób, żeby miała jakąś przyzwoitą dla potrzeb diety odchudzającej liczbę kalorii. No taka właśnie jest smutna prawda.
    Jednak nie ma się co załamywać, bo przyroda dąży do równowagi i obok smutnej gdzieś tam plącze się zwykle i prawda wesoła. W tej konkretnej sytuacji na przykład też i brzmi ona:

    nawet na redukcji można sobie pozwolić na pizzę.* 
    Jednakowoż pod warunkiem, że się ją do tego odchudzania nieco przystosuje.

    Spód z arabskiego chlebka pita to dobra podstawa lekkiej, lajtowej pizzy. Gotowy, pszenny (niestety razowego nie udało mi się kupić, a i zrobić żadnego samodzielnie nie było kiedy), zawiera o ok. 1/5 mniej węglowodanów, o 1/3 mniej kalorii i aż o 3/4 mniej tłuszczu (!), niż ten tradycyjny. Wymiana warta grzechu? W mojej opinii zdecydowanie tak, bowiem przy dodatkowej uwadze poświęconej wierzchowi pizzy, 4 jej sztuki, z podanego przepisu, będą miały łącznie zaledwie ok. 880 kalorii, podczas gdy klasyczna pizza o tej samej wadze zawiera tych kalorii ponad 2000.
    I jeśli komuś choć przez chwilę przemknie przez głowę myśl, że smak zaprezentowanej pizzy nie dorównuje klasycznym wypiekom, niech najpierw spróbuje, a potem... 
    ...już nie będzie o czym gadać.;)


    Pizza przed końcowym opieczeniem
    Składniki:
    • 1 średnia czerwona papryka
    • 1/4 łyżeczki oregano
    • sól, pieprz
    • 30 g tartego niskotłuszczowego sera mozzarella /użyłam Zottarelli light firmy Zott/
    • 15 g niskotłuszczowego tartego żółtego sera /użyłam mieszanki serów firmy Linessa z Lidla/
    • 2 pełnoziarniste chlebki pita /użyłam pszennych/
    • 3 łyżki niskokalorycznego ketchupu /użyłam ketchupu Light Tomaten Linessy/
    • 1/2 małej, czerwonej cebuli
    Wykonanie:

    1. Nastaw piekarnik na funkcję grillowania i połóż paprykę na ruszt. Opiekaj ją ok. 20-30 minut obracając w międzyczasie trzykrotnie, aż skórka z każdej strony bardzo mocno się przypiecze, popęka i będzie odstawać. Na 5-10 minut na ruszt połóż również cebulę.
    2. Gorącą paprykę włóż do papierowej torebki na 15 minut. Następnie obierz ją, usuń gniazda nasienne i pokrój w paski.
    3. Pokrój w plasterki cebulę.
    4. W jednym naczyniu wymieszaj przyprawy, w drugim - sery.
    5. Obie pity ostrożnie przetnij w poprzek, żeby utworzyły 4 cienkie placki. Ułóż je w piekarniku na ruszcie miękką stroną do góry i opiekaj około  2-3 minuty, do przyrumienienia.
    6. Wyjmij pity i na całej ich powierzchni rozsmaruj ketchup. Następnie obłóż wierzchy papryką i przyprawami, posyp serem i ozdób plasterkami cebuli. Całość opiekaj ponownie, przez ok. 2-3 minuty, aż ser się roztopi, a pizze będą gorące.
    Gotowe!


    Pizza przed końcowym opieczeniem


    Bardzo smacznego!
    Źródło - "Potęga warzyw"

      piątek, 4 lutego 2011

      OMLET Z WARZYWAMI i żółtym serem

      Śniadanie - ważna rzecz.
      Śniadanie przestawia organizm z metabolizmu nocnego na dzienny, dlatego w diecie odchudzającej byłoby najkorzystniej jeść je nie później, niż ok. 1 godzinę po przebudzeniu. I - uprzedzam pytanie - nie, KAWĄ NIE DA SIĘ TEGO ZAŁATWIĆ - ma być bez markowania, solidnie - węglowodanowo, białkowo, tak, żeby przemiana materii z impetem weszła na pełne obroty i żeby nabrać sił i energii na cały dzień.


      Poza tym białko to podstawowy budulec tkanek, a bez węglowodanów ponoć mózg nam źle pracuje. Dlatego - nie, KAWĄ NIE DA SIĘ ZASTĄPIĆ PORZĄDNEGO ŚNIADANIA i basta.

      Jeśli tylko mam czas (i ochotę) na upichcenie na ten posiłek czegoś na ciepło, zwykle robię jajka w różnych odsłonach - najczęściej właśnie omlety. W wersji dietetycznej są bez mąki i na dosłownie kropli oleju lub oliwy z oliwek.
      Na dzisiejsze śniadanie (dla mnie II, bo pierwsze to niezmiennie ukochane -> prażone muesli z mlekiem) sporządziłam omlet z brokułami, pomidorkami koktajlowymi i tartym, żółtym serem o obniżonej zawartości tłuszczu.


      Omlet z podanych niżej składników, dodatkowo z kromką pełnoziarnistego chleba (50 g), ma ok. 400 kcal. 
      Co możemy zrobić aby danie stało się super dietetyczne? 
      Przyrządzając 2 porcje omleta (miło jeść go z kimś, nawet jeśli ten ktoś się nie odchudza) warto użyć 3 jajek i 1 białka. Nie wpłynie to w znaczący sposób na smak potrawy, ani jej kaloryczność, za to udział tłuszczu zwierzęcego będzie w niej sporo niższy.

      Składniki:
      • 2 duże jajka
      • 1 łyżka mleka
      • sól, pieprz
      • 1/4 brokuła
      • 2 pomidorki koktajlowe pokrojone w plasterki
      • 25 g tartego żółtego sera light /użyłam mieszanki serów z dietetycznej serii Linessa, którą to serię okresowo - cyklicznie można nabyć w sieci sklepów Lidl/


      Wykonanie:
      1. Brokuła podziel na różyczki i obgotuj w lekko osolonej wodzie przez ok. 3 - 4 minuty. Odcedź. Kiedy przestygnie, dość grubo go posiekaj.
      2. Patelnię rozgrzej na średnim ogniu i spryskaj olejem w sprayu.
      3. W szklanym naczyniu ubij jajka i mleko mikserem na pianę. Dopraw solą i pieprzem. Dodaj brokuła.
      4. Wylej masę jajeczną na patelnię tak, żeby pokryła równomiernie całą jej powierzchnię. Smaż aż masa zetnie się na brzegach, ale jej środek będzie wciąż wilgotny - ok. 3 minuty, po czym spróbuj ją kilka razy podważyć.
      5. Na połowie omleta rozłóż pomidorki, posyp je serem, następnie delikatnie złóż omlet na pół przykrywając nadzienie. Zmniejsz ogień, przykryj patelnię i smaż dalsze 3 - 4 minuty aż masa jajeczna cała się zetnie, ale pozostanie miękka.
      6. Ostrożnie wyłóż omlet na półmisek. Podawaj z ciemnym pieczywem.

      Gotowe!

      Bardzo smacznego!
      Źródło - "Potęga warzyw"

      Blog jest obecny w serwisie

      TOP 10 ostatniego miesiąca