"Motywacja jest tym, co pozwala ci zacząć, nawyk jest tym, co pozwala ci wytrwać."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limonka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limonka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 maja 2011

MATURALNY KOKTAJL POMIDOROWY z mango, arbuzem i pomarańczą

Jeszcze tylko pojutrze i koniec maturalnego stresu.:)

Choć w sumie w naszym domu nie było go prawie wcale - jedynie trochę przed matematyką, która zresztą potem - nomen omen - obiektywnie okazała się znacznie trudniejsza, niż ubiegłoroczna.

Gdyby nie to, że uważam pojawienie się takich różnic poziomów za dowód rażącej niekompetencji właściwych instytucji, nawet by mnie to rozśmieszyło - oto doczekaliśmy się w Polsce w maturach czegoś na kształt lepszych i gorszych roczników wina - jednego roku egzaminy ustalane są na poziomie gimnazjum, kolejnego - studiów z matematyką w programie - ciut nie winna klimatyczna ruletka.:) Jeśli w żaden sposób nie stać nas na zorganizowanie w miarę ujednoliconego sprawdzianu wiadomości będącego odzwierciedleniem rzeczywistych programów nauczania, może lepiej byłoby w ogóle z niego zrezygnować?


Wątpię jednak, żeby stało się to przed najbliższym czwartkiem:), toteż zamiast bezproduktywnie narzekać, wykażę się chyba większą zapobiegliwością sporządzając ostatni już z maturalnej serii koktajli - po -> buraczanym i -> marchewkowym - zwiększający zdolności językowe - koktajl pomidorowy - voila!:)


Na pytanie w jaki niby sposób taki koktajl może stymulować lingwistycznie - odpowiadam - wyjaśnić tego naukowo nie potrafię, ale przy założeniu, że po jego wypiciu matura z języka pójdzie dobrze, to jego wpływ - na logikę biorąc -  należałoby uznać za pozytywny - no innej opcji nie ma.:)


Nawet jeżeli wszystko rozbija się jedynie o wprowadzający człowieka w dobry nastrój smak. Jeśli o ten ostatni akurat chodzi, to muszę oznajmić, iż o ile dwa poprzednie napoje były pyszne, ten pobił wszelkie dotychczasowe rekordy. Jak żyję nie piłam czegoś tak wspaniałego! Jeszcze jeden taki przepis i wpadnę w kolejne uzależnienie - tym razem od koktajli. 
Dobrze, że maturalny maraton już się kończy, bo żaden nałóg, nawet taki, który z pozoru wygląda zupełnie niewinnie, nie jest zdrowy...
Ale to taka uwaga na marginesie, zupełnie poza głównym wątkiem.

Ten główny wątek to mianowicie główny składnik dzisiejszego dania - okropny, tak - OKROPNY - sok pomidorowy, a właściwie zmiksowane pomidory, których przenigdy nie wypiłabym, gdyby nie towarzyszące im owoce:

mango
"Powcerynacy, zarzuciwszy galaretę na ramiona, pomyślał, że pofrunąłby dalej, gdyby nie Aurelia. Aurelia, zapluła się przy mango jedzeniu. Owoc mango jest bardzo soczysty i Aurelia po raz pierwszy w życiu taki owoc jadła. Po prostu tego nie wiedziała! Aurelia jadła migduła, i banana, i ziemniaka jadła. Ale mango nie jadła i nie wiedziała, że mango jest takie, takie... soczyste!"
(Kabaret Mumio)

arbuz
"4,5 kilogramowy arbuz - pojawia się po raz pierwszy w oszustwach na wadze w sieci hipermarketów Real, w którym użytkownik urban24 chwali się historią na temat swoich zakupów. Arbuz stał się jednym z najbardziej znanych wykopowych memów i zyskał niesamowitą siłę rażenia. Niemal każda dyskusja z przełomu lipca/sierpnia 2008 r. była zainfekowana odwołaniami do niego."
(Wykop)

pomarańcza
Pomarańcza uosabia też zwykłą dziecięcą naiwność i beztroskę – swoimi może niezbyt mądrymi wypowiedziami, ale w jakiejś części naprawdę bardzo zabawnymi (szczególnie śmieszne są jej skojarzeniowe i kreatywne jednocześnie zabawy ze słowami) pozwala nam zrozumieć, że ten kartofel, do którego ona pije, buc straszny, trochę za bardzo “dorosły”, to po prostu my sami. Tacy trochę sztywni, nudni do znudzenia. I że czasem przydałby się nam taki kopniak od kogoś, kto po prostu nie udaje, że nie ma dla nikogo czasu, ma ręce pełne roboty, a (jego) dobre poczucie humoru nie zależy od poziomu wykształcenia czy zasobności portfela. W tej prostocie tkwi metoda – i jak udowadnia cytrus, czasem wystarczy uderzyć w te najniższe uczucia w naszym usposobieniu, by uzyskać naprawdę zabawny efekt.
(Annoying Orange)

limonka
(...)



A teraz, kiedy prezentacja pomidorowej spółki została dopełniona i na światło dzienne wyszły niewykluczone, iż zupełnie nieznane Szanownym Czytelnikom fakty z życia jej członków, przystąpię już może do poważnych konkretów.;)

Składniki na 6 porcji:
  • 500 ml krojonych pomidorów z puszki bez skórki /w sezonie lepiej oczywiście użyć świeżych/
  • 1 dojrzałe mango
  • ok. 800 g miąższu arbuza bez pestek /z racji niemania arbuza użyłam 1 zielonego melona, co nie zadziałało niekorzystnie na smak koktajlu, ale na jego kolor i owszem, gdyż zupełnie stracił on na intensywności; w oryginale jest czerwony/
  • sok i skórka z 1 pomarańczy /skórki nie użyłam/
  • sok i skórka z 1 limonki /skórki nie użyłam/
  • w razie konieczności zaprawa pomarańczowa /użyłam kilku solidnych łyżek z "górką", dokąd nie przestałam czuć pomidorów;)/
  • opcjonalnie kostki lodu oraz plastry pomarańczy i limonki do przybrania
Wykonanie:
  1. Wszystkie składniki zmiksuj na gładką masę.
  2. Koktajl podawaj w szklankach opcjonalnie z kostkami lodu, przystrojony plastrami pomarańczy i limonki.

Gotowe!

Bardzo, oj bardzo, smacznego!
Źródło - "Potęga warzyw"

wtorek, 19 kwietnia 2011

RYBA PO JUKATAŃSKU

Kolumbowych odniesień ciąg dalszy (-> kiszki z papryką). Niezamierzenie, bo niczego takiego nie planowałam - żadnych podróżniczych eskapad z serii palcem po mapie. Przynajmniej nie dzisiaj.:)
Chciałam jedynie zjeść naprawdę dobrą rybę, a ta akurat, choć bardzo lubiana, nie gościła na moim stole od dość dawna... jakieś 3 lata, więc czas na nią był już najwyższy.

Ryba po jukatańsku.

Ciekawe tylko kto i kiedy Meksykanom, a może i nawet samym Majom dostarczył pieczarki i czy przypadkiem nie w zamian za paprykę?

No dobrze, już dobrze.:) Żartowałam.:)

Danie przyrządzane w ten sposób robiłam dotąd trzykrotnie, przy czym za każdym razem z innym gatunkiem ryby. Po wykonaniu jej dzisiaj z dorszem, a jeszcze wcześniej z tuńczykiem i łososiem arbitralnie stwierdzam, że jak do tej pory nic nie przebija łososia i że odtąd właśnie jego będę polecała jako stałą rybną bazę tej potrawy. 

Nie dlatego, żebym miała cokolwiek przeciwko smakowi innych ryb, absolutnie nie.
Decydujące znaczenie mają tu zupełnie inne, powiedzmy -  estetyczno-wrażeniowe względy.

Po prostu. To własnie na łososiowym tle najefektowniej prezentuje się oliwkowa zieloność sosu i to łososiowe, zwarte mięso najlepiej współpracuje z chrupkością dyniowych pestek.

Niestety łososia nie udało mi się zdobyć*, a delikatny, biały dorsz jak widać, a może raczej, czego nie widać:), zupełnie zgubił się w paprykowo-pieczarkowym sosie i ryżu. Zapewniam Was jednak, że tam był i że smakował tak mocno, jak tylko dorsz potrafi.:)

* Do właścicieli jedynego sklepu rybnego 
w 70-tysięcznym mieście 
na południowym wschodzie Polski 
- list otwarty

Drodzy Państwo!
Czy mogą mi Państwo wytłumaczyć jaka jest filozofia i sens prowadzenia sklepu z szyldem "rybny", w którym NIGDY nie można dostać świeżych ryb? (I bardzo proszę mi tu nie mydlić oczu wigilijnym karpiem, o którego przed Bożym Narodzeniem człowiek potyka się na ulicy).

Czy zdają sobie Państwo sprawę, że asortyment oferowany przez Państwa - zmieloną rybę w zamrożonych na kość wodnych płytach i makrelę w tomacie kupię niemal w każdym bez wyjątku spożywczym sklepie w mieście?

Zapewniam, że gdyby klienci mieli GWARANCJĘ, że dostaną u Państwa to, co powinno być możliwe do dostania w takim właśnie miejscu, zjawialiby się regularnie i regularnie robili u Państwa zakupy.

Myślicie, że tego nie robią, bo nie lubią ryb, albo bo ich na nie nie stać?
Nie.
Nie przychodzą, bo zwyczajnie nie ma po co i dlatego właśnie Wasz sklep notorycznie świeci pustkami. 

Blask ten zresztą wkrótce może się okazać wręcz oślepiający - tylko patrzeć jak i Poczta Polska, w placówkach której nie uświadczy się pudełek do wysyłki, bo ich miejsce zajmują kołdry, szampony i obrusy, obłoży swoje okienka również rybimi puszkami.

W tym kraju wiele spraw jest postawionych na głowie, albo funkcjonuje wręcz bez niej. Czy koniecznie trzeba do tego grona zaliczyć również i Państwa z założenia tak pożyteczną działalność?
Z uszanowaniem 
Lekka coraz lżejsza

Potrawa ma wartość energetyczną od ok. 1150 do 1800 kcal w zależności od tłustości użytej do niej ryby.

Składniki:
  • 4 filety lub steki z łososia /użyłam filetów z dorsza po ok. 180 g każdy/
  • 2 łyżki soku z limonki
  • sól
  • pieprz
  • 1 zielona papryka
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 drobno posiekana cebula
  • 1 zgnieciony ząbek czosnku
  • 40 g pestek dyni
  • skórka starta z 1 limonki
  • 1 łyżka świeżo siekanej kolendry lub natki pietruszki
  • 1 łyżka świeżo siekanej mieszanki innych dowolnych ziół /użyłam pół łyżki suszonych ziół prowansalskich/
  • 60 g małych pieczarek pokrojonych w cienkie talarki
  • 2-3 łyżki soku z pomarańczy lub białego wina
Wykonanie:
  1. Rybę umyj, osusz, przełóż do płaskiej formy na zapiekanki, skrop i obtocz sokiem z limonki, przypraw solą i pieprzem, przykryj i odstaw na 30-45 minut do lodówki.
  2. Nastaw piekarnik na funkcję grillową. Włóż do niego paprykę, na górną półkę i piecz z każdej strony, aż skórka zrobi się czarna i zacznie pękać. Gotową paprykę wyjmij z piekarnika, owiń na 15 minut w papier, po czym obierz ze skórki, wydrąż i drobno posiekaj.
  3. Olej rozgrzej na patelni na małym ogniu i duś na niej cebulę, czosnek, paprykę i pestki dyni, aż cebula zrobi się miękka.
  4. Dodaj skórkę z limonki, wszystkie zioła oraz pieczarki, smaż 1-2 minuty, następnie mieszankę z patelni wyłóż równomiernie na filety z ryby.
  5. Piekarnik rozgrzej do temperatury 180 stopni. Rybę skrop sokiem pomarańczowym lub winem. Piecz pod przykryciem ok. 30 minut.
  6. Podawaj natychmiast.
Z czym podawać:

Ryba po jukatańsku najlepiej smakuje z ryżem - brązowym lub mieszanką długoziarnistego z dzikim.

Gotowe!

Bardzo smacznego!
Źródło - "Dania niskotłuszczowe"


Potrawę dodaję do akcji Kingi -> Ryby!!! i Ireny i Andrzeja -> Dzień Czosnku.

Blog jest obecny w serwisie

TOP 10 ostatniego miesiąca