Ona wczoraj: - "Jutro matura."
Ja: - "No i jak się czujesz?"
Ona: - "Dobrze."
Ja: - "Tak bardziej czy mniej bosko?"
Ona: - "Yyy... O boskość to w ogóle nie zahacza."
Po chwili...
Ona: - "Idę w nocy pocałować czaplę."*
Ja: - "No tak, to faktycznie może pomóc."
Ona (śmiertelnie poważnie): - "Musi. Nie byłam na pielgrzymce. Ścięłam włosy miesiąc temu. No i podwiązki na studniówce nie nosiłam, bo miałam za krótką sukienkę. Tylko czapla została."
Chciałam przytomnie wtrącić, że może jeszcze jakiś fajniutki sok by coś zdziałał, ale zamiast gadać, wzięłam się po prostu do roboty i stworzyłam, co następuje:
I teraz - na co stawiacie w pierwszej kolejności w temacie maturalnego wsparcia?
Na metalowego ptaka czy jednak na sok?
Jakieś inne opcje?
Ja głosuję na marchew.
Ogólnie ludzko i wszechstronnie sytuacyjnie, niekoniecznie stricte maturalnie.
Nie zważając na nic - nawet na dochodzące mnie głosy, że ten i ów jej nie lubi.
Lubić mi tu marchewkę, bardzo proszę, bo bez marchewki w diecie życie szybko stanie się trudne i przykre - chodzić będziemy po tym najpiękniejszym ze światów ślepi, jak te nie przymierzając - krety i pomarszczeni jak shar peie.
Tylko marchew nas może uratować.:)
I sami powiedzcie czy za samo to, nie należy jej się sympatia?;)
I sami powiedzcie czy za samo to, nie należy jej się sympatia?;)
Zgadzam się, że beta-karoten mają jeszcze inne warzywa, ale te inne mogą marchwi co najwyżej korzonki oskrobywać.
W tym rankingu jest ona, a potem długo, długo nic.
Zawartość beta-karotenu w wybranych owocach i warzywach (Kunachowicz i wsp., 1998)
Rodzaj produktu | Zawartość (mg/100 g części jadalnych) | Rodzaj produktu | Zawartość (mg /100 g części jadalnych) |
Marchew | 9938 | natka pietruszki | 5410 |
Dynia | 2974 | jarmuż | 5350 |
Mango | 2350 | szpinak | 4243 |
Morele | 1523 | szczaw | 3848 |
Melon | 1100 | szczypior | 3400 |
Brzoskwinie | 595 | boćwina | 3216 |
Śliwki | 277 | koperek | 2100 |
Istnieje rzecz jasna jeszcze opcja suplementacji - tylko ja mam teraz pytanie: to o to ma w tym wszystkim chodzić? Żebyśmy się zaczęli w końcu stołować w aptekach? Co zresztą już powoli zaczyna się dziać?
Osobiście nie mam zamiaru.
Nie w tym życiu.
Choćby przemysł farmaceutyczny wyprodukował najbardziej wypasioną pigułkę zdrowia na świecie. I choćby na jej reklamę wydał miliardy dolarów, a drugie tyle na publikacje o zabójczej toksyczności absolutnie wszystkiego, co spożywamy.
Zostaję przy tym, co jem, bo wiem, że odżywiając się choć względnie rozsądnie, w urozmaicony - na ile się da - sposób, wcale nie tak łatwo zrobić organizmowi krzywdę. I wiem też, że samą pigułką, wbrew temu, co twierdzi wielu, nie da się go naprawić.
Co innego marchwią, przy wsparciu pomarańczy i imbiru - z taką ekipą u boku można najpierw ponaprawiać, co ewentualnie szwankuje, a potem to już tylko góry przenosić, szczyty zdobywać, matury zdawać!
No to Wy, Kochani: E., Archie, Pchełko, Olgo, Mamo, Piotrze, Tatysiaku, Kubo, Dianko, Gie i Wszyscy Inni, których znam już trochę mniej - zdawajcie sobie spokojnie, a my tu tymczasem, w blogosferze, wypijemy po szklaneczce soku za Wasze (i nasze) zdrowie.:)
Składniki:
Nie w tym życiu.
Choćby przemysł farmaceutyczny wyprodukował najbardziej wypasioną pigułkę zdrowia na świecie. I choćby na jej reklamę wydał miliardy dolarów, a drugie tyle na publikacje o zabójczej toksyczności absolutnie wszystkiego, co spożywamy.
Zostaję przy tym, co jem, bo wiem, że odżywiając się choć względnie rozsądnie, w urozmaicony - na ile się da - sposób, wcale nie tak łatwo zrobić organizmowi krzywdę. I wiem też, że samą pigułką, wbrew temu, co twierdzi wielu, nie da się go naprawić.
Co innego marchwią, przy wsparciu pomarańczy i imbiru - z taką ekipą u boku można najpierw ponaprawiać, co ewentualnie szwankuje, a potem to już tylko góry przenosić, szczyty zdobywać, matury zdawać!
No to Wy, Kochani: E., Archie, Pchełko, Olgo, Mamo, Piotrze, Tatysiaku, Kubo, Dianko, Gie i Wszyscy Inni, których znam już trochę mniej - zdawajcie sobie spokojnie, a my tu tymczasem, w blogosferze, wypijemy po szklaneczce soku za Wasze (i nasze) zdrowie.:)
Składniki:
- 3 szklanki soku z marchwi
- 1 i 1/2 szklanki soku ze słodkich pomarańczy
- 2-3 cm obranego korzenia imbiru
Wykonanie:
- Dowolną dostępną Ci metodą, przy pomocy sokowirówki albo wyciskarki uzyskaj odpowiednie ilości soków z marchwi i pomarańczy.
- Zgnieć imbir praską do czosnku i dodaj do soków w ilości 1 łyżeczki.
- Przed podaniem całość dokładnie wymieszaj.
Gotowe!

Bardzo smacznego!
Źródło - "Potęga warzyw"
* Obiektem trwale związanym z gmachem szkolnym (nie udało mi się ustalić od kiedy - przyp. autora) jest czapla – rzeźba stojąca w muszli fontanny przed frontem budynku. Jedni wiążą jej wizerunek z rodem Czapliców, od którego wykupiono grunt pod budowę szkoły, inni wskazują na symbol cnót niezbędnych każdemu uczniowi bądź nauczycielowi: ostrożności, milczenia i cierpliwości. /Źródło - Wikipedia/
![]() |
Czaple popiersie;) |
Stało się już tradycją, że o godzinie 24.00 w noc poprzedzającą maturę, uczniowie liceum zjawiają się tłumnie przed szkołą i całują czaplę, co ma im zapewnić powodzenie na egzaminach.
Słuchy chodzą, że zapewnia.;)
Takie sok to prawdziwa bomba witamin. Ja marchewki nie jadam (nigdy nie lubiłam, a poza tym jestem na nią uczulona). Stąd też kiepsko u mnie z witaminką A i czasem czuję się jak stara ślepa baba (oczywiście do okulisty zawsze mam za daleko i wciąż obiecuję sobie że to nadrobię)
OdpowiedzUsuńOby matura poszła jak po maśle;)
Matura to pójdzie jak po marchewce:) i po czapli:), ale z pewnością pójdzie:). Z żadnych maturowych zabobonów nie korzystałam i poszło ( i to nawet całkiem dobrze) więc zakładam, że co nieco się jednak o wiedzę Szanownych Maturzystów będzie rozchodziło:), ale że przygotowali się niewątpliwie ładnie to wszystko się dobrze skończy:):):)A na wszelki wypadek - trzymam kciuki!:)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie soki- nie tylko zdrowe ale i jakie pyszne! :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za maturzystkę - sok da energię i siłę do pisania :)
Pamiętam świeżo wyciskany sok z marchwi z dzieciństwa. Był przepyszny. Koniecznie muszę się zaopatrzyć w sokowirówkę :)
OdpowiedzUsuńNiby człowiek wykształcony, a zabobonny jak śreniowieczny hodowca marchwii (hihi - mówię o sobie oczywiście ;) - chyba tylko ślub może konkurować z maturą :) Życzę nerwów trzymanych na wodzy (to Mamie) i pomyślności (to Maturzystce):) A czapla + marchewka zdziałają cuda :) Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńOoo, uczulenie jest przykre, faktycznie, ale może chociaż inne produkty z tej listy, możesz jeść, @Malwinko?
OdpowiedzUsuńBo jak nie, to w tym wypadku nie ma wyjścia jak tylko i wyłącznie suplementy, żeby nie było niedoborów.:)
Na razie za życzenia na wszelki wypadek nie dziękuję - trzymajmy się już może tej zabobonnej konwencji.:)
@Aniu, też tak zakładam, niemniej i szczęście czasem mieć się przydaje - tak wspomagająco.
Trzymam kciuki wraz z Tobą. To chyba też jakiś zabobon, ale lepiej mieć go po swojej stronie.;)
@Doctorku, w ten sposób zbierzemy sporą kolekcję trzymanych kciuków - nie ma wyjścia - to musi pomoc.:)
Witaj, @Gosiu!:) Ogromnie cieszę się z Twoich odwiedzin.:) Sokowirówka fajna rzecz, a efekty jej pracy - niebo w gębie!:)
@Ka.wo - haha:))), prawda? :))) Ze wszystkich stron czyhają na nas złe moce, a my się z nimi w magiczny sposób rozprawiamy.:)))
Dopiero przed 15 minutami zaczęło mnie brać - wcześniej było nadzwyczaj dobrze - aż się zaczynałam zastanawiać, czy jeszcze żyję, bo nic mnie nie rusza. W tej chwili czuję, że jednak żyję.:)
Serdeczności.:)
Hej, szklanki w dłoń i trzymamy kciuki :))
OdpowiedzUsuńJa znowu bardzoo lubię sok marchewkowy. Gdybym miała sokowirówkę mogłabym je pić codziennie, na śniadanko właśnie. Wspaniała dawka energii przed egzaminem!! Trzymam kciuki za "Twoich" maturzystów :)
OdpowiedzUsuńNiech sie zdaje łatwo i przyjemnie:) i z dobrym wynikiem:)
OdpowiedzUsuńA co do soku...nie ma nic przyjemniejszego niż świeży sok...
A ja wczoraj jadłam duuużo marchewki...mam swój ulubiony sposób...bo marchewka dobra jest...smaczna jest...jak się ją zrobi:)))
Pozdrawiam maturzystów i ciebie Lekka:)
Wszystko będzie dobrze:)
OdpowiedzUsuńA taki soczek mogłabym pić codzienie. I mojego dziecka nie musiałabym specjalnie do niego przekonywać..
@Turlaczku, no to siup!
OdpowiedzUsuń@Escapade, mam nadzieję, że kciuki spełniają swoją rolę - a jak było dzisiaj już niedługo się dowiem.:)
Sokowirówka to jednak pożyteczne urządzenie.:)
@Trzcinowisko, a niech!:)
Jak jadłaś marchewkę, to znaczy, że dobrze jadłaś.:) A sposoby z chęcią podejrzę i wypróbuję - miejmy coś od życia - na przykład dobrą marchewkę.:)
Ja też Cię serdecznie pozdrawiam.:)
@Basiu, też tak myślę.:)
Masz mądre dziecko - nie da się tego ukryć.:)
Moja mama kończyła Czarnieckiego :) Moja babcia mieszka 2 minuty od czapli :) Bawiłam się tam jako dziecko, więc wierzę, że całowanie czapli pomaga. Sok zresztą też.
OdpowiedzUsuńTakim przeciwutleniaczem jak beta karoten pogardzić nie można! Ważną rzecz napisałaś i popieram w 100% - racjonalne , urozmaicone odżywianie jest warte więcej niż suplementacja apteczna. Witaminy w pigułkach gorzej się wchłaniają, a często nie ma szans na jednoczesne przyswojenie np. żelazo i wapno - jedno albo drugi i to w towarzystwie "wspomagaczy"- dla żelaza obowiązkowo wit.C, a dla wapna D. Zaopatrzyłam się już w literaturę fachową, blender, a w zasadzie smoothiemaker i niebawem zacznę mój cykl smoothie, więc porozpisuję się więcej na blogu. Ale przede wszytskim Lekka, kobieto - zrobiłam Twój genialny omlet białkowy ze szpinakiem!!! Niebo w gębię, noie wspominając o wartościach odżywczych. Byliśmy oboje z mężem zachwyceni!!! I będę go robić ilekroć mi się białka uzbierają. Tylko jedno mnie frapuje - jakim cudem dla Ciebie to 2 porcje???Od następnego razu robię z podwojonych proporcji, bo po tym maciupkim omleciku, to dopiero zaczęliśmy być głodni:). Dodałam Twój blog do tych, które odwiedzam, więc teraz już mam szanse być na bieżąco, aby nie przegapić równie genialnego przepisu. Pozdr. serdecznie. A po Twoim soku komórki mózgowe Twojej córy podrasowane, więc pójdzie jej jak z płatka!
OdpowiedzUsuńMniam! Uwielbiam świeże soki, smakują nieporównywalnie z takimi kartonowymi /których de facto nie lubię/.
OdpowiedzUsuńMarchewka, pomarańcza i ...imbir (!) - idealne!
I przepięknie podane :) Chyba nawet mając do wyboru dobrego drinka i taki soczek, postawiłabym na sok !
Ściskam! :)
Oj głupi Ci ludzie, głupi (mnie nie wyłączając). Mając pod ręka kopalnie witamin, mikro i makro elementów sięgają po tabletki. Strzelamy sobie w kolano i podcinamy gałąź na której siedzimy (mnie nie wyłączając.
OdpowiedzUsuńNie wiem co pomoże maturzystom: całowanie czapli czy sok ? W życiu pomocny będzie sok który zapewni im zdrowie na długie lata. O sok łatwiej, a gdzie złapią czaplę która da się pocałować ?
ale piekne zdjecia, az takie soczyste od tego pysznego soku:)
OdpowiedzUsuńYour photos are lovely and your juice recipe sounds delicious. This is my first visit to your site and I've spent some time browsing through your earlier posts to be come acquainted with your work. I really like the food and recipes you feature here and I'll definitely be back.I hope you have a great day. Blessings...Mary
OdpowiedzUsuńChoć maturę mam już dawno za sobą, studia też to taki sok akurat dziś przydałby się również i dla mnie. Trzymam kciuki za maturzystkę, kopniaka posyłam i życzę jak najlepszych ocen
OdpowiedzUsuń@Kabamaigo, a ja wierzę, że w związku z tymi wszystkimi związkami, któregoś dnia się spotkamy i przekąsimy wspólnie coś miłego.:)
OdpowiedzUsuńJeszcze, @Kingo, bym rozumiała, gdyby ludzie jedli zdrowo, a mimo to mieli niedobory, co pewnie w wyniku wszystkich tych toczących się procesów cywilizacyjnych będzie powoli następować, ale to nie jest dobrze, kiedy się już teraz, mając naprawdę duże możliwości, szukania zdrowia zaczyna się od aptek. Wiem, ze tak jest szybciej, taniej i mniej kłopotliwie, ale czy lepiej? Czy rzeczywiście zdrowiej? Mam co do tego poważne wątpliwości.:)
Będę wyglądać u Ciebie wszelakich koktajli.:) To jednak super sprawa.:)
Cieszę się niezmiernie, że omlet smakował!:) A zwłaszcza, że mężowi.:) To jest dla niego najlepszą rekomendacją.:)
Hahaha.:))) 2 porcje? :)))
I teraz sama widzisz, dlaczego nie podaję liczby porcji przy przepisach.:)))
Bo u mnie w domu 3 osoby zjadają zwykle 4 porcje: ja 1/2, córka 1 i 1/2, a mąż - 2.
I jak tu cokolwiek można komuś sensownego wyliczyć?;)))
Tego omleta zjadłyśmy z córką, więc napisałam, zgodnie z prawdą, że był dla 2 osób, ale gdyby go jadła córka z mężem, to już na pewno trzeba by było takie 2.:) Hahaha.:)))
To nic.:))) Akurat starczyło Wam na zaostrzenie apetytów.:))) Jak na pierwszy kontakt z daniem, to chyba lepiej być nie mogło.:)))
Ależ mnie zdrowo rozśmieszyłaś.:)))
Bardzo mi miło, że mój blog znalazł się w Twoich zakładkach - dziękuję.:)
Co do komórek mózgowych córki, to mam nadzieję, że właśnie tak będzie.:)
@Nat, mnie się zdarza czasem mieszać soki gotowe z robionymi, ale fakt, że soki własnej roboty to jednak najwyższa półka.:)
W zestawieniu z drinkiem dla mnie soczek też górą.:)
Ta się dała złapać, @Piotrusiu. Czapla znaczy, a skutki poznamy dopiero pod koniec czerwca. Działania czapli i soku.:)
@Mary, I'm glad that you've visited my page. Thank you for all these nice words about my cooking and photographs - your opinion is important to me. I have also visited your blog and I like it so much! I'm looking for further conact.:)
OdpowiedzUsuń@Ago, dzięki.:)
@Kulinarne-Smaki, tak podejrzewałam, że by się na ten sok skusili nie tylko maturzyści.:) Mnie on też dobrze zrobił.:)
Przyjmuję kopniaki na razie na siebie, ale potem wszystkie, co do jednego przekażę.:)
No i tradycyjnie - nie dziękuję.:)
witaminy kipią? czy mogę prosić o szklaneczkę? jestem taka osłabiona :(
OdpowiedzUsuńDzięki za przepis i tabelkę. Przekonujące :)
OdpowiedzUsuńJako czasem nauczyciel życzę powodzenia i zdanej matury (ciężko tego nie zdać, trzeba się postarać).
OdpowiedzUsuńMarchewka gotowana ma podobno lepiej przyswajalny beta karoten ze względu na bardziej rozluźnione włókna. Beta karoten nie rozkłada się w wysokich temperaturach, więc moja ulubiona marchew gotowana rządzi ^^ Ale surową też poproszę. Może być zwandalizowana przy pomocy sokowirówki :D
sok marchewkowy - pycha, a jeszcze w tak doborowym towarzystwie: pomarańczy i imbiru! kojarzy mi się z dzieciństwem, mama robiła:)
OdpowiedzUsuńtzn. mama nie dodawała pomarańczy (bo nie było:) i imbiru (bo też nie było:), ale z jabłkiem też smakowało:)
OdpowiedzUsuńOch, @Beti, jeszcze Cię trzyma choróbsko? Teraz już nie zaradzę, ale postawimy na profilaktykę i w odpowiednim czasie zajmiemy się Tobą - ja i soczki.;)
OdpowiedzUsuńKipiące, bo się gwałtownie przelewały z dzbanka do szklanek.:)
@Jadalne-Pijalne, a dzięki, choć Ciebie akurat do zdrowego raczej przekonywać nie trzeba.:) Na szczęście.:)
@Katie, tego akurat nie wiedziałam.:) Gotowana ma z kolei ponoć wysoki indeks glikemiczny, czego też na pewno nie wiem.:)
Ja tam lubię i jedną i drugą.:) A najbardziej młodą.:)
Matura się zdaje.:) Jutro matematyka.:) Uprasza się o dalsze trzymanie kciuków.:)
@Goh, fajnie to wyszło - pośmiałam się zdrowo.:))) Przy okazji tego soku już zresztą nie po raz pierwszy - dodatkowe działanie korzystne dla zdrowia.:)
hehe, napisałam komentarz, a jak go przeczytałam, to wyszło na to że my takie bogate były, że za komuny pomarańcze do soku dodawali, i do tego to imbirowe ustrojstwo posiadali... tak to jest gdy smakołyki na blogu przyćmią nam lekko zmysły podczas komentowania;)
OdpowiedzUsuńEhhh.. napiłoby się! ;-D
OdpowiedzUsuńA tak poza tym.. głowa do góry!
www.przysmakiewy.pl
Lubimy marchewke, lubimy.
OdpowiedzUsuńZ pomyslu skorzystam, kiedy uda mi sie namowic malzonka na mycie sokowirowki. To czarna robota a zmywarka nie domywa. W ogole strasznie kusz mnie te twoje soki. Ostatnio mialam w rekach 2 ksiazki o produkcji smoothies. Nie kupilam zadnej czegop teraz ogromnie zaluje, ech wszystko przez meza, ktory namowil mnie do zakupu innych ksiazek.
Matura pewnie poszla gladko a Maturzystka juz spi:-)
Witam, u mnie też maturzysta w domu. Starałam się przygotowywać rózne pyszności, wszystko na nic,nic nie tknięte.
OdpowiedzUsuńSoczek super, na pewno wypróbuję, bo fajny jest ten dodatek imbiru.
Pozdrawiam i życzę jak najlepszych wyników córce. Irmela
zdjęcia przepiękne, aż "ślinka cieknie" :)
OdpowiedzUsuńfajnie, że umieszczasz te wszystkie ciekawostki. pozdrawiam :)
No i, no i? Zadziałało? :)
OdpowiedzUsuńZa późno zajrzałam, bo podążając za Twoją radą zrobiłabym go siostrze dzisiaj rano :-) Aaaale myślę, że i bez tego pójdzie jej świetnie :)) Uściski Kochana!
OdpowiedzUsuńMatura do przodu, a sok na energię wspaniały i zdrowy.
OdpowiedzUsuń@Gosiu, ja bym nawet nie zwróciła na to uwagi - na zdjęciu wyglądasz na dłuuugo pokomunistyczną, więc uwierzyłabym również w to, że na śniadanie jadłyście codziennie naleśniki z syropem klonowym;)
OdpowiedzUsuń@Biedronko, staramy się, staramy.:)
@Thiesso, a ja miałam sporą przerwę w sokach - przypomniałam sobie o nich dopiero w związku z tym stanem wyjątkowym, jaki mam w domu.:)
Ale to jest jednak potęga.
A książki, może jeszcze zakupisz?
Może to nic straconego?
Na pewno są do przodu i j.polski i matematyka.:)
Jutro jeszcze j. angielski.
@Irmelko, trzymam zatem kciuki jeszcze i za Twojego Maturzystę.:) Brakowi apetytu się nie dziwię, ale na taki soczek na pewno dałby się namówić.:)
Dzięki, @Basiu.:) Fajnie, że jest ktoś, kogo te ciekawostki ciekawią.;)
OdpowiedzUsuńI fajnie, że mogę Cie gościć.:)
@Turlaczku, batalia wciąż trwa - jutro język.:)
Ale mi miło, że pamiętasz i pytasz.:*)
@Kasiu, ooo, to i u Ciebie w rodzinie gorąco.:)
Trzymam kciuki również i za Twoją siostrę, za jutrzejszy dzień.:)
A soczek cięgle jeszcze myślę, że byłby przydatny.:)
Tobie zresztą też.;)
@Kasinko, oby, oby.:)
ja tak częściowo trochę za późno, ale kciuki za maturzystów trzymałam :)
OdpowiedzUsuńsok jest cudny, uwielbiam soki marchewkowe, ale takiego z dodatkiem imbiru chyba nigdy nie piłam, zapisane do nadrobienia :)
Eee, no nie z angielskim to chyba nie bedzie juz problemu.
OdpowiedzUsuńA ksiazki, nawiasem mowiac, angielskojezyczne mialamm w rekach na ostatnim urlopie. Nie wiem, czy poznam po okladkach, ze to wlasnie te, gdybym je chciala przypadkiem nabyc via net.
Kurcze, ale wiesz jakie tam byly pomysly? Szkoda, ale jeszcze w tym zyciu nic straconego:-)
Nie za późno, @Magdo, nie za późno, jeszcze język i ustne - nie zwalniaj uścisków.:)
OdpowiedzUsuń@Thiesso, raczej nie powinno.:)
No to szkoda książek, jeśli miały w sobie to "coś". Taka lekturka wydana po polsku znalazłaby się pewnie bardzo szybko, ale w zalewie anglojęzycznych pozycji faktycznie łatwo stracić ją z oczu. A nuż, jednak gdzieś się ponownie pokażą?
Serdeczności.:)
MARCHEW. DIETA. Indeks glikemiczny. IG to BŁĘDY.
OdpowiedzUsuńBH.223.
MOTTO: Marchewka świeża, a marchewka gotowana wg propagatorów IG !! *
ŚWIEŻA MARCHEWKA WG IG = 35 JEST PRODUKTEM NA TZW. SZCZUPLENIE I TO PRAWDA ZNANA:
Ale podawanie przez speców od Indeksu Glikemicznego, wskaźnika IG dla marchewki gotowanej, jako produktu na tzw. tycie IG = 85, jest dużym błędem i najprawdopodobniej źle zidentyfikowanym procesem gotowania, lub najpewniej kolejną niesprawdzoną i błędną pseudo teorią, na chybił trafił.
O CO CHODZI ?!
Marchewka zawiera skrobię tj. węglowodan, czyli cukier wielokrotnie złożony, który poddany procesowi gotowania mógłby ulec rozłożeniu tzn. wiązania międzycząsteczkowe, uległy by zerwaniu czyli mogłaby wówczas np. glukoza wydzielić się nieco szybciej podnosząc poziom cukru, ale proszę Państwa jest to tylko niewłaściwa wizja, która biologicznie mogłaby mieć miejsce, ale zwyczajnie NIE ma.
PRAWDA REALNA, WYGLĄDA JEDNAK OTO TAK:
Zarówno marchewka świeża jak i gotowana podnoszą niemal do identycznej wysokości poziom cukru we krwi po ich spożyciu i jest to poziom bardzo NISKI; ok. 13% wzrostu. Ci specjaliści tzw. propagatorzy teorii o IG, może i ugotowali sobie marchewkę, ale od strony merytorycznych badań identyfikacyjnych, poza zjedzeniem tejże marchewki nie poczynili NIC, oprócz tworzenia nierealnych, błędnych teorii typu fiction.
GOŁYM OKIEM WIDAĆ, ŻE CI SPECJALIŚCI OD IG, CYNICZNIE I BEZCZELNIE:
Potwierdzają nieprawdy biologiczne, które sami głoszą OŚMIESZAJĄC się przy tym skutecznie.
RADA JEST JEDNA:
Należy od zaraz odrzucić wszelkie tabele IG, całą tę Ich wymyśloną, nieprawdziwą i w najwyższym stopniu nierealną grę; z życiem i zdrowiem zwłaszcza chorych na cukrzycę, ludzi wczytujących się w tę wirtualną i bzdurną teorię. Ważne są jednak tzw. NISKIE węglowodany, tj. do 26% wzrostu, czyli GLUKOZA naturalna, niezbędne dla naszego mózgu. Odnośnie konsumpcji to ostatnie słowo, co oczywiste należy zawsze do naszego lekarza rodzinnego.
R E F L E K S J A:
INDEKS ŻYWIENIOWY, a; INDEKS GLIKEMICZNY, to dwa różne spojrzenia na realia przyrodnicze.
IŻ; to identyfikacja ewolucyjnych dokonań przyrody, czyli sfera faktów. IG; to wirtualne poglądy, dezinformacja, obłuda i biznes.
ZOBACZ TEŻ; CUKRZYCA typu 2, wg: IRL KRAKÓW.
Książka, pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione. ***
Skrót adresu strony w Internecie_______: INSTYTUTIRL
ADRES_______: http://www.instytutirl.com.pl/
BH.223.
ENGLISH VERSION_______: http://www.instytutirl.com.pl/index9.php
@Kibo, dzięki za te informacje.:)
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że o indeksie glikemicznym wiem tyle o ile - prawdę powiedziawszy nie interesowałam się nim za szczególnie, ot, żeby wiedzieć jak to działa i właśnie czytałam wiele sprzecznych teorii dotyczących konkretnie marchewki.
Wiem, że cała dieta Montignaca oparta jest na indeksie glikemicznym...